środa, 29 lipca 2015

V.035

Mysza w objęciach

Conchita

Kurza młodzież

Kurza młodzież czasami wygląda jak łabądek

Kurzej młodzieży zdarzy się przysnąć na rękach

Gimnastyka kurczaka

Pora karmienia: "tylko ziarenka? a gdzie robaki?"

a czasami kurczak wygląda jak serce na kurzych nóżkach...

Mysza

Piątek z Conchitą eksplorują trawnik w oczekiwaniu na okrzyk "chłopaki!" zwiastujący sprawdzanie skrytek

Mysza była pierwsza przy skrytce... smaczny robal...

Conchita sama sprawdzi, czy nie ma przypadkiem robaków w skrytce

Mysza łypie na mnie okiem, czy przypadkiem nie mam zamiaru zjeść jej porzeczek
Lisek na stanowisku... wcale nie pilnuje młodzieży, pilnuje obejścia
Lisek
Czy kury lubią przytulanie?

Do tej wizyty szykowałam się od początku czerwca. Znajoma, która brała udział w poprzedniej edycji, prezentując swoją Jankę i Zorkę opowiedziała mi o pewnej osobie, która ma kury. Ale nie takie kury do jedzenia, tylko takie, które traktuje jako członków rodziny, swoich podopiecznych. Ponieważ ja nie mogę mieć ptaków ze względu na alergię, pozazdrościłam tych kur. Szczególnie kiedy zobaczyłam na fanpejdżu (Kura w czapce) Katarzyny, jak piękne są jej kury.
Wreszcie mogłam umówić się na spotkanie. Pojechałam więc na wycieczkę do Ksawerowa i oszalałam na punkcie stadka Katarzyny. W tej chwili jest tam sześć kur. Trzy dorosłe i trójka kurzych dzieci. Przedszkole oddzielone jest jeszcze od starszyzny, nocuje w domu i Katarzynę traktują jako kurzą mamę. Kiedy tylko zniknie trzem maluchom z pola widzenia, zaczynają się piski, krzyki i nawoływania. Zaniepokojone kurczaki rozglądają się w poszukiwaniu swojej opiekunki. Nie miały jeszcze imion w dniu mojej wizyty, ale szybko na nie zapracowały — jest więc Pola-Ola, Szara Bajka i Lazy-Daisy. Są słodkie, towarzyskie i przyjemnie jest je obserwować — kiedy moszczą się do snu, zasypiają, szaleją w piaskownicy, czyszczą się, gimnastykują czy jedzą... 
Te trzy starsze kury mieszkają w kurniku. Mają swój domek (blisko domu Katarzyny) i wybieg, ale wychodzą też poza swój teren do ogrodu, gdzie co krok są "pułapki" na robaki (specjalnie dla nich). Zapytałam Katarzynę, jak woła się do kur — Katarzyna podniosła jeden z kamieni-skrytek i krzyknęła: "Hej, Chłopaki!" Po chwili Piątek, Mysza i Conchita były już przy niej i łapały szczypawy, glizdy i inne robactwo, które nieopatrznie znalazło się pod kamieniem. Piątek jest stateczną kurą. Czasami wchodzi w ogródek mamy Katarzyny i zaczyna robić spustoszenie. Mysza aktualnie uważa, że jest matką. Wije gniazdo, rozkłada skrzydła i wysiaduje wyimaginowane kurczaki... Conchita jest kurą z brodą (i w czapce), poza tym to jedyna dziewczyna, reagująca na swoje imię. Ma też bardzo ciekawe umaszczenie, które zwraca uwagę. 
Towarzyszką kur jest lisek, czyli ruda suczka, którą ktoś adoptował i szybko się nią znudził. Szczęście w nieszczęściu, że poprzedni opiekunowie postanowili zamieścić informację o psie, którego mają do oddania, w pobliskim sklepie... Tak Lisek trafiła za magiczny płot w klimacie burtonowskich animacji częściowo ozdobiony też mozaikowymi kwiatami i zwierzakami. Sunia jest bardzo przyjazna i radośnie zareagowała na rzucanie piszczącej zabawki. Myślę, że miała dużo szczęścia, trafiając akurat tutaj.
Katarzyna zapewniła kurom idealne warunki — z jednej strony są bezpieczne, mają swoją przestrzeń, w której żyją kurzym życiem i wedle kurzych zasad. Z drugiej traktowane są jak członkowie (członkinie) rodziny. Kiedy chorują, zanosi się je do weterynarza. Podaje im się leki. Kur było więcej, ale niestety odeszły przez choroby, z których trudno było je wyciągnąć. Poza tym to także kwestia genetycznych modyfikacji — kury są "programowane" tak, by dorastały do wieku, w którym można je zjeść, a później "psują się". Umierają na raka np. jak Gloria...
Katarzyna wie o swoich kurach wszystko — czy mają dobry nastrój, czy gorszy; jak się czują; co robią? Dla niej kury to jak dla mnie koty — naturalne dopełnienie. Katarzyna jest uczulona na kocią sierść, ma więc kury zamiast kotów i stara się zapracować na miano "kurzej wariatki"...
Mam nadzieję, że wkrótce napiszę więcej o niej i jej działaniach...

A jeżeli chcecie wiedzieć, czy kury lubią przytulanie... Zależy to od kury i jej nastroju. Czasami lubią, czasami same przychodzą, by znaleźć się bliżej i poczuć ludzką rękę, a czasami wolą ukryć się w kurniku. Czyli zero niespodzianek — kury są dokładnie takie jak inne stworzenia. Warto o tym pamiętać (i nie piszę tego jako weganka).

1 komentarz:

  1. zapraszam Cię znowu!może kurze stadko się jeszcze powiększy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy!
Twój komentarz pojawi się po zatwierdzeniu przez administratorów strony.