Pokazywanie postów oznaczonych etykietą F-W: Gawryś Alina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą F-W: Gawryś Alina. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 października 2015

V.070













 W pewne słoneczne przedpołudnie odwiedziłam z aparatem niesamowitą gromadkę, aby fotografować kury. Właściwie nigdy wcześniej nie miałam kontaktu z kurami, więc nie bardzo wiedziałam czego oczekiwać i jak to-to się będzie fotografować. Oczywiście okazało się, że kury są przesympatyczne, mogłam je tulić (są takie mięciutkie!) i bawić się z nimi, a pozować do zdjęć lubiły jak każde inne zwierzęta, Siwej nawet bardzo spodobała się rola modelki. A tak o swoich podopiecznych pisze Sylwia:

Nasza rodzina jest wielogatunkowa. W jej skład wchodzę ja, czyli Sylwia, mój mąż Piotrek, dwa psy Gucio i Guffi, dwa szczury Kawa i Beza oraz trzy kury Ruda, Siwa i Czarna. Nie jesteśmy standardową rodziną, nasze życie skupia się wokół zwierząt. Ja jestem wolontariuszką w Katowickim Miejskim Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt, właśnie ukończyłam kurs trenerski, a od niedawna uczęszczam na kurs behawiorysty. W schronisku wykorzystuję swoją trenerską wiedzę i uczę wolontariuszy… jak nauczyć schroniskowych podopiecznych komend. Dzięki temu psy szybciej znajdują nowych i kochających opiekunów. Ale wszystko tak naprawdę zaczęło się od... kur. Pamiętam, że któregoś dnia znalazłam w Internecie ciekawie brzmiący kurs „Najpierw wytresuj kurczaka”. Stwierdziłam, że jest to tak abstrakcyjne, że wezmę w nim udział. Powiedziałam mojemu mężowi o tym kursie, wybuchnął śmiechem, ale powiedział, że czemu nie. No i zapisałam się. Kompletnie nie żałuję tej decyzji. Kury to fantastyczne zwierzęta, bardzo inteligentne, doskonale sprawdzają się w roli... trenera. Kury są bardzo szybkie, wymagają więc refleksu, by przewidzieć, a następnie wzmocnić ich zachowanie. Nie można ich do niczego zmusić, bo najzwyczajniej w świecie nie będą chciały z nami współpracować. Kury są też szalenie inteligentne, mają dobrą pamięć, ale niestety dość krótką. Jak wróciłam z tego kursu, wykiełkowała w mojej głowie myśl... chcę mieć kury. Niestety z uwagi na to, że mieszkaliśmy w bloku, było to niemożliwe. Wiedziałam, że będą męczyły się zarówno kury, sąsiedzi oraz my. Ale nie odpuszczałam tego tematu. Często bywałam u mojego taty za Warszawą, który ma gromadkę swoich kur i tam obcowałam z nimi. Na początku tego roku przeprowadziliśmy się do domu z ogrodem i jedną z pierwszych rzeczy, które zrobiliśmy, to zbudowaliśmy kurnik i kupiliśmy trzy kury: Rudą, Siwą i Czarną. Zakochaliśmy się w nich bez reszty. Są przesłodkie, przychodzą na zawołanie, dają się pogłaskać. Rano na śniadanie jedzą płatki owsiane, z ziarnem i paszą, już w trakcie przygotowywania posiłku dziobią w szybę drzwi tarasowych, sygnalizując, że są głodne i się niecierpliwią. Dziewczyny, bo tak się do nich pieszczotliwie zwracamy, chętnie uczą się nowych sztuczek, potrafią dziobać w kręgle, grać w karty, potrafią robić slalom między nogami, a także bardzo chętnie siedzą u człowieka na ręce, czy ramieniu. Każda z nich ma zupełnie inny charakter, jedna jest nieśmiała, jedna gaduła, jedna, gdy tylko nas zobaczy. biegnie, wręcz mknie jak torpeda. Oczywiście posiadanie takiej gromadki wiąże się i z poświęceniem czasu i środków finansowych, ale jesteśmy bardzo szczęśliwi, a nasze życie nie jest nudne i szablonowe.

wtorek, 11 sierpnia 2015

V.041

Pixel

Śliwka


Pixel

Pixel

Śliwka

Śliwka

Pixel

Pixel



Śliwka

Z Agatą spotkałam się już podczas poprzedniej edycji, kiedy odwiedzałam ją w domu rodzinnym, aby poznać kotkę Nutkę i suczkę Figę. Tym razem Agata i Maciek zaprosili mnie do swojego nowego mieszkania, abym opisała ich kocie dzieci – buraski Śliwkę i Pixela.

O Śliwce wspominałam już rok temu – to kociątko znalezione podczas wycieczki na Węgry. Chorą i zabiedzoną Agata ściągnęła z drzewa (śliwy). Śliweczka zwiedziła Węgry, wylegując się i zdrowiejąc w torbie, a potem pojechała do Polski. Całą drogę przespała na kolanach, a następnie zamieszkała razem z Maćkiem do czasu wykończenia nowego mieszkania. W tym samym czasie ze wsi przyjechał kociak Pixel i zapadła decyzja, że już wkrótce wszyscy czworo – Agata, Maciek, Śliwka i Pixel, zamieszkają razem. Po pierwszej nocy spędzonej razem Agata i Maciek musieli wziąć dzień urlopu w pracy, bo koty całą noc dyskutowały nad odpowiednią hierarchią i kłóciły się o najlepsze miejsca. Po wszystkich ustaleniach w domu nastał spokój, a Śliwka i Pixel żyją w miarę z godnie.

Pixel to koci huragan. Piórko? Piłeczka? Tak! Skakanie, bieganie, to jego żywioł. Wyczynia dzikie eskapady po siatce zabezpieczającej balkon, zaczepia sąsiadów z sąsiedniego balkonu. Jak tylko weszłam, od razu rzucił się w moją stronę na głaski, a potem okazał się fenomenalnym modelem, choć może nieco zbyt entuzjastycznym, bo przez pierwsze 10 minut jak szalony rzucał się po balkonie, takie to emocje były.

Za to Śliweczka nie była zadowolona z mojej wizyty, oj nie. Bo Śliwka miała inne plany i nie chciała żadnych obcych w domu. I choć po chwili wyszedł z niej pogromca sznureczków i piórek, cały czas trzymała się na dystans i robiła do mnie krzywe miny. Ale jest przesłodziutka z tym swoim obrażonym wyrazem pyszczka.

wtorek, 2 czerwca 2015

V.019

Chochlik





Piękna




Jak wygląda przyspieszony kurs kociarstwa zaawansowanego? No może tak: znajdujesz sobie jakieś ogłoszenie „oddam kota”, chcesz tego kota i pani podrzuca ci do mieszkania „łagodną, kochaną koteczkę”, a koteczka okazuje się napędzana hormonami, strachem i złością? Ale przecież jest już twoją kochaną, Piękną koteczką. Właśnie tak wyglądały Asi kocie początki. Szalejącą po ścianach Piękną - kotką, której kubraczek posterylkowy zakładało konsylium weterynarzy i zaawansowanych kociarzy, a krew (oczywiście nie kocia) tryskała na ściany. Piękna – arystokratka, cudna, puchata, drobniutka trikolorka o złotych oczach. A w tych oczach opowieści – opowieści o złych ludziach bijących patykiem z piórkiem. Wędki są okropne. Zabrać wszystkie wędki z piórkami. Ale teraz Piękna jest już zupełnie spokojna, szczęśliwa i patrzy na swoją (i tylko swoją! Jaki Chochlik? Tu nie mieszka nikt taki!) Dużą z uwielbieniem i zawłaszczeniem. Bo to jej Duża - to z miłości przecież siusia jej do łóżka. Piękna czasem nawet pozwoli się pogłaskać i usiądzie na kolanach. Ma też swoją piłeczkę, nosi ją w pyszczku i pomiaukuje sobie. Jaki los kazał Asi spojrzeć na to właśnie ogłoszenie i odmienić świat Pięknej? Jakie szczęście Pięknej, że to właśnie Asia ją wypatrzyła i nigdy się nie poddała w pracy nad zranionym kocim serduszkiem.

A ten Chochlik, którego według Pięknej wcale nie ma? Chochlik jest i to jest go dużo. Chochlik trafił do Asi na dom tymczasowy jako kociątko. Przyszedł z siostrą, ale siostra nie przeżyła panleukopenii. Chochlik dał radę, a teraz jest bohaterskim kocim dawcą krwi. Uratował wiele, wiele kociąt. A ile kociąt odchował jako dobry wujcio! Wszyscy jego podopieczni znajdowali domki, a o niego jakoś nikt nie pytał. Aż w końcu znalazł się TEN dom. Asia przepłakała dwa dni przed adopcją, że jak to, Chochlika jej zabiorą, ale była zdeterminowana. Chochlik miał jechać do domu. No cóż, a czy ktoś to uzgadniał z Chochlikiem? Nie! Wobec tego Chochlik, dotychczasowy wielbiciel nowych znajomości, tym razem schował się na szafie, a zainteresowanym pokazał tylko swój, jakże urodziwy, tyłeczek. Do tego domu – bardzo dobrego, trafił jego koci podopieczny. Chochlik został. Czasem kłócą się z Asią o jego status: Chochlik uważa się za władcę domu, Asia usiłuje mu wmówić, że oficjalnie jest tylko tymczasem. Ale wszyscy wiemy, kto tu ma  rację.

To szczęśliwa kocia rodzinka. Ale jak każda rodzina czasem musi stawić czoła trudnościom. Asię udało mi się dorwać tuż przed jej kilkumiesięcznym wyjazdem. Co prawda nie wyjechała daleko, bo tylko nad morze, ale jednak to rozłąka! Z kotami na zmianę będą mieszkać mama i siostra Asi i na pewno dobrze się nimi zajmą. Jednak zawsze niepokój pozostaje: czy Chochlik bardziej się nie wyliże? Czy mama i siostra w porę zauważą, kiedy praca nerek Pięknej się pogorszy? Całe szczęście znad morza można w miarę szybko wrócić. Podobno pierwszy tydzień przeszedł gładko, tylko Asi tęskno za futerkami.

czwartek, 16 kwietnia 2015

V.005

Ola z Browarem
Browar
Ola z Browarem
Lala
Lala
Ola z Lalą
Dupek
Szatan
Szatan
Dupek
Szatan
Lala


Z wielką przyjemnością przedstawię Wam urocze, kocie stadko mojej koleżanki Oli. Bo Ola i jej cztery kolorowe koty tworzą zgraną rodzinkę. 

Wszystko zaczęło się, kiedy Ola wraz z rodzicami zabrała z nieprzyjaznego środowiska dwie całkiem białe, włochate kulki. Początkowo miał z nią zostać tylko kocurek, ale po nocy wspólnie spędzonej na poduszce, zostały oczywiście oba. Kocurek nazywa się Malutek, ale właściwie to wszyscy znają go pod imieniem Dupek, jak się domyślacie, sam sobie na to wdzięczne przezwisko zasłużył. Dupek ma źle zbudowane powieki, co skutkuje wiecznymi problemami z oczami. Od lat więc Ola myje i zakrapia oczka – raz jest lepiej raz gorzej. 

Siostra Dupka – Lacuna - Lala jest bardzo nieśmiałą koteczką. Nie lubi gości, niepewna woli się trzymać na uboczu. Czasem wyjdzie do swojej Dużej, żeby podrapać łepek, czasem wykukuje spod krzesła.
Jak wiadomo, w najlepszych nawet rodzinach zdarzają się wpadki. Taką wpadką jest Szatan. No nie dopilnowało się rodzeństwa w odpowiedniej chwili i Lala zaciążyła. Urodził się Szatan – całkiem czarny! Szatan, ukochany kot Oli. Uwielbia kąpiele, razem z Olą bierze prysznic, a potem całkiem mokry biegnie od razu do łóżka. Jego ulubionym zajęciem jest zlewanie się z różnymi czarnymi przedmiotami. Jak na kota o takim imieniu przystało, Szatan pochłania całe światło i nawet ja nie radziłam sobie ze sfotografowaniem go. Z kilkudziesięciu jego zdjęć wyszło tylko kilka.

I tak sobie spokojnie kocia rodzinka żyła, aż pewnego dnia na działkach Ola znalazła śmierdzącą, obleziona przez muchy kupkę czegoś. Coś okazało się jeszcze żywe. Coś zostało zabrane do domu, okazało się rudym kocurkiem i dostało imię Browar. Browar to pieszczoch i słodziak żyje dla zabawy i pieszczot. Okazał się też urodzonym modelem, bo zdominował moją sesję i jako jedyny kot czerpał radość ze zdjęć, wpychał się też na zdjęcia innych kotów, wyskakując z różnych stron.

Wraz z przybyciem Browara w stadzie zaczęły się spory i niesnaski, bo Browar ze swoim ulicznym doświadczeniem zapragnął ustawić wszystkich pod swoim przywództwem. Ale nie u Oli te numery. Bo to Ola jest tutaj alfą. Początkowo zdumiało mnie to stwierdzenie, no bo jak to tak twierdzić, że to nie koty panują w domu? Ola zarzeka się jednak, że bierze czynny udział w kocich konfliktach i prychaniem lub syczeniem ustawia towarzystwo do pionu. To podobno działa. W każdym razie teraz w rodzinie Oli panuje zgoda, a wszystkie koty spokojnie mieszczą się w nocy w łóżku. Czasem tylko Ola się nie mieści.

środa, 17 września 2014

IV.067










Ostatnio odwiedziłam kocio-psią rodzinkę. Kotka Nutka jest dwuletnią pięknością. Została adoptowana ze schroniska w Sosnowcu jako kociątko. Nutka jest księżniczką bez ogonka (straciła go jako malutki kociak) i damulką. Jeśli nie może gdzieś doskoczyć (jak do pawlacza, w którym lubi spać) trzeba ją tam wnieść, a po drzemce znieść na dół. Lubi przesiadywać na swoim osiatkowanym balkonie i rozmawiać z gołębiami, albo wylegiwać się w swojej donicy z trawką. Trawkę jeść bardzo lubi, ale trzeba ją dla niej zrywać i podawać jej po jednym źdźble. Nutka to „kot-morderca” – zabija miłością. Najwyraźniej jednak nie poczuła ze mną więzi. Zdjęcia budziły w niej podejrzliwość i nie miała ochoty na wdzięczenie się do obiektywu. 

Towarzyszką Nutki jest Figa – drobna suczka, mniejsza od swojej kociej przyjaciółki. Figę Agata złapała na swoim osiedlu w Wielkanoc tego roku. Psinka została przez kogoś skopana i miała połamaną miednicę. Jej leczenie trwało długo, ale teraz Figa jest zdrową pannicą, dokazuje i szczeka. Często z Nutką śpią zwinięte w jeden kłębek. Figa jest dla Nutki idealną towarzyszką, bo kotka jest nosicielem wirusa FIP, który dla psa jest nieszkodliwy.

Natomiast latem, podczas wakacji na Węgrzech Agata znalazła małą koteczkę – Śliwkę. Śliwka, jak na kocią turystkę przystało, dzielnie zwiedziła Węgry, a potem pojechała do Polski. Teraz mieszka z chłopakiem Agaty. To moja kolejna już historia związana z „przemytem” kociaka.