Pokazywanie postów oznaczonych etykietą F-W: Stepajtis Iwona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą F-W: Stepajtis Iwona. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 września 2014

IV.079








Dom pełen PSYjaźni!

Miałam ogromną przyjemność poznać Kasię i jej "czipsy". Fantastyczny psolubny dom i rewelacyjna gospodyni! Kasia ma ogromne serducho i z ogromnym entuzjazmem pomaga czworonogom. W domu ma trzy merdające ogony, każdy przygarnięty w innych okolicznościach. 

Hacker - pies, który jest człowiekiem. Adoptowany ze schroniska z drugiego końca Polski, jak to mówią: miłość nie zna granic. Psiak aktywnie promuje adopcje

Jocker - mieszanka jack russell terrora z bullkiem. Ten nieduży pies, zawsze... ZAWSZE znajdzie sposób, żeby dać Ci buziaka. Nie ma znaczenia czy masz (jak ja) 158cm wzrostu, czy 190cm... on da radę. Sam sobie znalazł dom. Po prostu do niego wbiegł, ucałował nowych człowieków... i został.

Jack - mieszanka owczarka niemieckiego i malamuta! Psiak błąkał się kilka miesięcy i pomimo, że był zachipowany nikt się po niego nie zgłosił. Jest świetnym partnerem do zabaw dla Jockera. Cóż było zrobić, gdy nie znalazł się dla niego żaden odpowiedzialny dom? Został razem z Kasią i resztą stadka.

Przyjemnie było spędzić sobotę w takim domu. Kasi życzę samych sukcesów, a wszystkim psiakom takiego kochającego domu!

sobota, 5 kwietnia 2014

IV.002







Trzy kudłacze i dwa człowieki 


Czarna, Nakrapiana, Fado, Iwona i Krzysiek to cały nasz skład. Każdy z naszych podopiecznych ma inną historię:

Czarnulka trafiła do mnie zanim poznałam Krzyśka, ba! zanim w ogóle do stolicy przyjechałam. Znalazłam ją jako tygodniowe kocie. W zasadzie to sama się znalazła. W sobotni poranek, gdy weszłam do garażu usłyszałam okrutne miauczenie. Przeszukałam calutki garaż, ale kota poza tym, że słychać, to ani śladu. Tata znalazł źródło kociego nieszczęścia, a raczej dwa źródła. Nasza czarnula siedziała w kącie garażu wciśnięta między opony, a pod maską samochodu wydzierała się wniebogłosy połowę mniejsza siostrzyczka. Niestety mniejsza kotka była ciężko chora i nie udało się jej uratować, za to Czarna zamieszkała "tymczasowo" u nas. Kotę wykarmiłam i wyrosła na piękną damę - wredną damę. To było 6 lat temu.

Nakrapiana trafiła do nas (do mnie i Krzycha) prawie cztery lata temu. Adoptowaliśmy ją od świetnych dziewczyn, które regularnie odratowują kociaku na jednym z warszawskich osiedli. To najbardziej rozgadane kocie jakie znam. Drze się o wszystko: żeby dać jeść, żeby dać wody, żeby głaskać, żeby poklepać, żeby nie głaskać, ale podrapać, żeby nie drapać, że pies się na nią patrzy... Serio. Niemiłosiernie irytująca, a przy tym permanentnie mrucząca. Nie da się jej nie kochać.

Fado, oszołom nad oszołomy. Bezwzględnie wpatrzony w swoich człowieków, za cwany żeby dać się tresować "jak border" (tak sobie to cały czasz tłumaczę). Za żarcie zrobi wiele, z kotami się wychował - jest najmłodszy w stadzie, ma niecałe 3 lata. Ulubione zajęcie poza beztroskim galopowaniem po polach i lasach to przeżuwanie Nakrapianej - która sama potrafi się mu nadstawić.

Zasadniczo w domu mamy wesoło.

sobota, 12 października 2013

III.013









Moc pozytywnej energii - trzy koty i ona.

Krokus, Malina i... Warchlak. Krokus jako jedyny samiec w stadzie ma ogrom cierpliwości dla kobiet. Malina niesamowita kotka, która jak tylko weszłam do mieszkania zaczęła się o mnie łasić, w trakcje zdjęć zapakowała się nawet do mojej torby. Warchlak, płochliwa kicia z dodającym jej uroku zezem. Miałczydła nie mogły trafić lepiej, Agnieszka jest niesamowicie ciepłą i pozytywną osobą.

Mam nadzieję że nie była to ostatnia wizyta w tym domu.

czwartek, 9 maja 2013

II.011









Rodzina 3+3: troje ludzi plus trzy zwierzaki.

Zanim opis zwierzaków zamieszkujących u Pani Ingeborgi, muszę napisać coś od siebie:
cudowny, ciepły i rodzinny dom! Dawno nie miałam okazji rozmawiać z osobą, od której bił taki spokój i ciepło. Zwierzaki ze zdjęć nie mogły trafić do lepszej rodziny.

Oddaję "głos" właścicielce:

Najstarszy jest 14-letni kot Stefan, urodzony w Pruszkowie pod Warszawą w gospodarstwie, gdzie było mnóstwo niedożywionych psów i kotów. Trafił do mnie za pośrednictwem usenetowej grupy „Zwierzaki” jako zupełnie maleńki kotek. Jest przemądry i przepiękny (w Pruszkowie grasował chyba kot rosyjski), kiedyś bardzo lubił przygody i podróże, niestety z wiekiem stał się konserwatystą. Do tej pory nie wybaczył mi chyba, że nie mieszkamy już tylko we dwójkę . Zawsze wita gości w drzwiach, chętnie siada im na kolanach albo włazi do torby.

Kotka Majka przybłąkała się 2 lata temu do naszych przyjaciół-alergików, mieszkających w Zalesiu. Była bardzo nieufna, właściwie dzika, ciągle próbowała walczyć ze Stefanem. Teraz jest cudownym domowym kotem, tylko nadal nie przepada za przytulaniem i głaskaniem, za to w przypływie czułości lubi nas lizać po nosach. Ze Stefanem łączy ją tzw. szorstka przyjaźń.

Najmłodsza i najbardziej energiczna jest suczka Gonia – ma mniej więcej półtora roku, jest z nami od 7 miesięcy. Kocha wszystkie istoty i ciągle nie może zrozumieć, dlaczego koty nie chcą się z nią bawić – przecież tak czule macha do nich ogonem i chodzi za nimi krok w krok. Gonia urodziła się w upiornym "schronisku" w Pawłowie, kiedy miała 3 miesiące wzięły ją stamtąd do Domu Tymczasowego cudowne dziewczyny z Szczekamy na Dom (uratowały jej w ten sposób życie - brat Goni, który został w schronisku, umarł). Gonia przez 6 miesięcy szukała domu przez Facebooka. No i w końcu znalazła nas.

wtorek, 30 kwietnia 2013

II.010









Piękna Danuta


Wyjątkowa dama dziś zagości na ekranach Waszych monitorów. Została znaleziona zimą 2012 na działkach przy mrozie -17 stopni. Dani potrzebowała czasu, aby znów zaufać ludziom. Trafiła do schroniska, a stamtąd do drobnej kobiety o wielkim sercu - do Magdy, królowej buldożkowego sierocińca na warszawskim Mokotowie. Mijały miesiące nim Dani nauczyła się, że w bramie niekoniecznie czai się ktoś, kto ją pobije, samochody wcale jej nie gonią, a hałas generowany przez miasto nie jest groźny.
Luizę i Przemka poznała w maju. Nie było miłości od pierwszego wejrzenia. Po prostu kolejny psiak, którego pomagali wyprowadzać, ponieważ warunki mieszkaniowe nie pozwalały im na swojego czworonoga. Kolejnym etapem socjalizacji Dani było zostawanie w innym domu. Od czasu do czasu była przez weekend u Lui i Przemka. Otwierała się, zadziwiała ich. W Mikołajki zdecydowali, że zrobią wszystko, aby dać jej dom i własne stado do pilnowania. Przeprowadzili się niedaleko jej tymczasowego domu, dzięki czemu Magda może widywać Czarną Mordę regularnie. A Dani jest szczęśliwa, spokojna i bardzo wdzięczna Losowi za drugą szansę.

niedziela, 21 kwietnia 2013

II.009







Kolorowe trio

Piękne dorosłe koty, wszystkie przygarnięte z bezdomności. Mrufka, Sopel i Pestka mieszkają z Ulą i Magdą. Najlepiej będzie jak "oddam głos" właścicielkom mruczuchów:


Najstarsza, 8-letnia Mrufka, jako trzymiesięczny bezdomny dzieciak podbiegła do naszej koleżanki na parkingu i bez ceregieli wpakowała się jej do samochodu, żądając zabrania jej w jakieś miejsce, gdzie będzie ciepło, sucho i micha. Z energicznego "szczawika" wyrosła na nieco okrągłą liderkę stada, niezbyt przychylnie nastawioną do obcych, ale namiętną miłością kochającą swoje panie.

Sopla przyniósł do lecznicy weterynaryjnej ktoś, kto znalazł tego wówczas 3-tygodniowego malucha zamarzającego na działkach. Jego rodzeństwa nie dało się uratować, przeżył tylko on. Trafił do nas na "odchowanie", miałyśmy szukać mu domu, ale dość szybko okazało się, że dom już znalazł - u nas. To pełen uroku neurotyk, który lubi skupiać na sobie uwagę, ale nie przepada za czułościami.

Pestka, równolatka Sopla (7 lat), urodziła się na ursynowskim placu budowy. Została stamtąd zabrana ze swoją mamusią. Kiedy zobaczyłyśmy zdjęcie tego rudzielca, zakochałyśmy się z miejsca. A że dorastający Sopel potrzebował towarzystwa do zabawy, nie wahałyśmy się ani chwili. Dziś Pestunia jest kotem dość zagadkowym, często przebywa w jakichś równoległych światach, ale uwielbia pieszczoty i zabawy.
Całą trójkę nazywamy naszym "Permanentnym PMS-em" (od pierwszych liter imion), ale zazwyczaj nie są aż tak uciążliwe.

środa, 17 kwietnia 2013

II.008








Prawdziwie koci dom


Agnieszka prowadzi Pruszkowski Dom Tymczasowy. Aktualnie po jej mieszkaniu biega dziesięć kotów: trzech rezydentów i siedem tymczasów - stąd na zdjęciach będzie więcej niż trzy koty.

Smok do Agnieszki trafił razem ze swoim bratem prosto z piwnicy na warszawskiej Pradze. Wstępnie każdy z nich miał mieć usunięte po jednym oku, bo oczy były bardzo uszkodzone przez koci katar. Na szczęście oczy udało się uratować. Mały Smok poszedł do adopcji, a Duży Smok tak rozkochał w sobie człowieka, że został rezydentem.
Płatek jest najmłodszym z rezydentów. Jest przyjazny w stosunku do wszystkich stworzeń. Ten kot po prostu kocha cały świat. Został odebrany ze skandalicznych warunków, od ludzi, którzy namnożyli koty w mieszkaniu do prawie 30 sztuk. Cytując Agnieszkę:
Płatek był o połowę mniejszy niż wskazywał na to wiek. Nie był też ładny... powiedzmy, że zdecydowanie uwodził jedynie charakterem.
No i oczywiście Iga, prawdziwa kocia dama. Ogrom kociej cierpliwości, pod warunkiem, że tymczasy nie podchodzą zbyt blisko. Zdecydowanie największa indywidualistka z całej trójki. Ktoś w domu musi pilnować porządku.

środa, 10 kwietnia 2013

II.006







Faraon


Ta mina, ten urok osobisty i sposób bycia - od razu się wie dlaczego nosi imię Faraon. Farczi uwielbia mizianie, oczywiście przychodzi tylko wtedy, gdy on ma na to ochotę. Wchodząc do domu Dominiki Faraon "przemieszczał" się po mieszkaniu nie inaczej, jak na rękach swojego człowieka.
Jak na prawdziwego kocura przystało, uwielbia polować na myszy - te plastikowe oraz na światełka. Jego królewskie podniebienie wymaga dopieszczania smakołykami, a nie każde mu odpowiadają.

Po odwiedzinach u Dominiki, zdecydowanie zgadzam się, iż kocie traktowane jest tak, jak Faraona traktować się powinno.