Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MKMD II. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MKMD II. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 lipca 2013

ZAKOŃCZENIE DRUGIEJ EDYCJI


Druga edycja akcji oficjalnie jest już za nami. Powoli szykujemy się do trzeciego spotkania z Wami, ale póki wakacje chcielibyśmy z nich skorzystać. Dziękujemy za pomoc w propagowaniu adopcji i możliwość przedstawienia pięknych historii Waszych podopiecznych. Cieszymy się, że odpowiedzialnych domów jest tak wiele, a ludzie o wielkich sercach dają swoje domy (i siebie) potrzebującym. 
Do zobaczenia we wrześniu!

czwartek, 20 czerwca 2013

II.017












Pewnego grudniowego dnia w 2012 roku, kiedy temperatura oscylowała około -15 stopni pies wypłoszył ze swojej budy kociaka. Kot niewiele sobie robiąc ze szczekania psa wskoczył pańci na kolana, potem na ramiona i na głowę (!)... Pies i pańcia stali w zdumieniu, tylko kot zdawał się być dokładnie na swoim miejscu... I tak został. Kot psa uwielbia... pies kota coraz bardziej.

I tak kot, który okazał się Kotolią chodzi z psem na spacery, siusia jak pies na spacerach i śpi jak pies - w domu.

wtorek, 11 czerwca 2013

II.016







Szczepan, kot dobrze ułożony układający się

Justyna któregoś dnia zabrała z jednej ze swoich prac kota. Rudą kupkę nieszczęść, która z namnożenia  w przyszpitalnych piwnicach, zapchlona, z wszelkiej maści robactwem walczyła o życie. No i... wywalczyła. Ten kot zdołał zawojować absolutnie swoich opiekunów. Od przynoszenia podarunków (których ludzie absolutnie nie rozumieją i dziwnie na nie reagują) poprzez obgrywanie palcy u stóp (na co ludzie także narzekają nie wiedzieć czemu) aż po wypychanie z łóżka (duże kocie ego wymaga wiele przestrzeni, więc zdziwienie jest niezrozumiałe). W ofercie towarzyskiej Szczepana leży także wariowanie, wpatrywanie się w człowieka oraz taniec z gumką - może być do dźwięków heavy metalowych bandów (tu Szczepan nie wymusza śpiewania lub klaskania do rytmu np. "on tańczy tylko dla nich"). Oczywiście wrogo nastawieni do kotów ludzie natychmiast powiedzą pewnie, że to zły kot jest i ogólnie nie daje się wychować - i tu będą w błędzie. Szczepan bardzo uważnie słucha swoich Państwa. Źle reagują na bezgłowe i martwe prezenty - zaczął przynosić całe i żywe (gotowe do spożycia). Narzekali na śmierdzące kupy - Szczepan parkuje je w plenerze. No może z łóżkiem jeszcze nie wszystko jest dograne i ze sposobem budzenia Państwa, ale on się dostosuje. On się jeszcze ładnie ułoży... np. na fotelu Pana, albo u Pani na kolankach? Szczepan wygrał najlepszy możliwy los na loterii. Gdyby jeszcze tylko człowieki jedli te nornice... 

środa, 5 czerwca 2013

II.015






Czarne kotki dwa...


Rózia jest w tym domu dłużej. Ale Bryś jest w tym domu bardziej... Bryś jako młodzian jeszcze rosnący odczuwa wieczny głód - emocji, rozrywki, jedzenia, słodyczy, uczucia, jedzenia... czy wspominałam już o jedzeniu? Kiedy do Kasi przychodzą goście Bryś ucina sobie bardzo krótkie i niezwykle kontrolowane drzemki, zerkając co jakiś czas w kierunku stołu, na którym mogły pojawić się jakieś ciasteczka, ciastka, ciasto, ostatecznie kocie chrupy. Tak czy inaczej, należy trzymać łapkę na pulsie. Zawsze. W tym czasie Rózia ukrywa się by nikt jej nie porwał lub nie zauroczył. Rózia jest stateczną koteczką uwielbiającą kolana swojej opiekunki, zaś Bryś to po prostu młody (bo nie mały!) chuligan, który opiekunów traktuje jako animatorów zabaw i karmicieli. A mimo to jedna kwestia te dwa bardzo różne koty łączy (oczywiście poza wspólnym dachem i opiekunami) - pięknie wpasowują się w wystrój wnętrz... No cóż, koty ludzi sztuki chyba już tak mają.  

niedziela, 2 czerwca 2013

II.014











"Przyjaciele mojego (nie) dzieciństwa"


Kiedy byłam dzieckiem pewnego razu moja mama przeczytała mi książkę pod tytułem "Przyjaciele mojego dzieciństwa". Z początku była ona cudowną opowieścią o różnych stworzeniach, które pojawiały się w życiu bohaterki, jednak w miarę rozwoju akcji było jasne, że nie ma szans na zakończenie w stylu "i żyli długo i szczęśliwie". To chyba jedyny problem z jakim musimy zmagać się zawsze. Przyjaciele mojego dzieciństwa już dawno odeszli, jednak każdy powrót do rodzinnego domu przypomina mi, że dom jest tam, gdzie są koty i psy... A przez ten dom przewinęła się cała armia psów, kotów, a nawet papuga, kanarek i żółw. Takie małe zoo. 
Obecnie mieszkają tu dwie mało urodziwe acz groźne psice i siedem kotów (przy czym pozujących jest tylko pięć, pozostałe dwa dostają zawału na mój widok). Prince i Somea zaszyły się w krzaczorach, kiedy Peggy Sue, Mania, Lala, złośnica Ernia, Duduś i najstarszy Cezary oraz wspomniane suki - Kluska i jej wiecznie uśmiechnięta matka Kredka, uskuteczniały miny do obiektywu. Tutaj zawsze coś się dzieje - jeśli nikt nie choruje, nikt nie rozrabia, nikt nie łowi myszy, much lub ptaków, to chociaż Kluska kopie bunkry dla swoich opiekunów. Najprawdopodobniej ona już wie o zbliżającym się huraganie lub innej trąbie powietrznej, czego jej państwo docenić nie potrafią i usilnie psują jej wysiłki... - choć trzeba przyznać, że nie jest to wcale takie proste by zakopać norę wielkości trzech człowieków! 


niedziela, 26 maja 2013

II.013






Panie i Panowie! Kapsel!



Kapsel trafił do mnie w wieku trzech lat. Przejęliśmy go z bratem od kolegi, który już nie mógł się nim opiekować. Mniejsza o to dlaczego nie mógł.
Jako, że jest bardzo kontaktowym kotem wpasował się u nas błyskawicznie. Jest bardzo leniwy i raczej nie lubi głaskania, choć czasem ma odpały i się połasi. Daje popalić o piątej nad ranem, jak się obudzi i zgłodnieje. Ulubione miejsce: parapet na balkonie.



czwartek, 23 maja 2013

II.012








Cierpliwość w trzech kolorach


Do pani Marii wybieram się od dawna. Jeszcze przy okazji pierwszej edycji umówiłyśmy się na spotkanie, ale... Rzgów nie jest tak blisko, a śnieg dość długo zniechęcał mnie do wypraw dalej niż na klatkę schodową. Na szczęście przypomniała sobie o nas wreszcie wiosna. Tydzień temu odwiedziłam dom Kici. Kicia jest trikolorką. Cierpliwą, spokojną, rozważną. Chociaż czasami pokazuje swoim opiekunom, że jest zaradnym dzikusem przynosząc myszy na taras lub załatwiając się potajemnie w grządki u sąsiadki. W końcu kot jest kotem i musi mieć charakter. Kicia uznała panią Marię i jej męża za swoją rodzinę. Posłusznie zaakceptowała reguły panujące w domu. Nie wchodzi, gdzie jej nie wolno. Ma swój fotel i swój kocyk na łóżku - tam sypia po nocnych wyprawach. Jednak największy podziw wzbudza, gdy dobiera się do niej mała Maja. Jak każde dziecko, Maja pragnie bliskiego kontaktu z drugą istotą - z chęcią wyciućka koci ogon albo ucho. Po takich próbach Kicia bliska zawału zmienia miejsce na bardziej bezpieczne, nie stosuje jednak agresji. Maja dobrze rozwija się przy kocie i myślę, że nie będzie to jedyny czworonożny lokator w tym domu. Jeszcze trochę a sama zacznie sprowadzać do domu koty, psy... a może nawet koniki i krówki, które napotka na swojej drodze. Ciekawe co powie na to Kicia? Może będzie przynosiła więcej myszy z okazji powiększenia się rodziny?

czwartek, 9 maja 2013

II.011









Rodzina 3+3: troje ludzi plus trzy zwierzaki.

Zanim opis zwierzaków zamieszkujących u Pani Ingeborgi, muszę napisać coś od siebie:
cudowny, ciepły i rodzinny dom! Dawno nie miałam okazji rozmawiać z osobą, od której bił taki spokój i ciepło. Zwierzaki ze zdjęć nie mogły trafić do lepszej rodziny.

Oddaję "głos" właścicielce:

Najstarszy jest 14-letni kot Stefan, urodzony w Pruszkowie pod Warszawą w gospodarstwie, gdzie było mnóstwo niedożywionych psów i kotów. Trafił do mnie za pośrednictwem usenetowej grupy „Zwierzaki” jako zupełnie maleńki kotek. Jest przemądry i przepiękny (w Pruszkowie grasował chyba kot rosyjski), kiedyś bardzo lubił przygody i podróże, niestety z wiekiem stał się konserwatystą. Do tej pory nie wybaczył mi chyba, że nie mieszkamy już tylko we dwójkę . Zawsze wita gości w drzwiach, chętnie siada im na kolanach albo włazi do torby.

Kotka Majka przybłąkała się 2 lata temu do naszych przyjaciół-alergików, mieszkających w Zalesiu. Była bardzo nieufna, właściwie dzika, ciągle próbowała walczyć ze Stefanem. Teraz jest cudownym domowym kotem, tylko nadal nie przepada za przytulaniem i głaskaniem, za to w przypływie czułości lubi nas lizać po nosach. Ze Stefanem łączy ją tzw. szorstka przyjaźń.

Najmłodsza i najbardziej energiczna jest suczka Gonia – ma mniej więcej półtora roku, jest z nami od 7 miesięcy. Kocha wszystkie istoty i ciągle nie może zrozumieć, dlaczego koty nie chcą się z nią bawić – przecież tak czule macha do nich ogonem i chodzi za nimi krok w krok. Gonia urodziła się w upiornym "schronisku" w Pawłowie, kiedy miała 3 miesiące wzięły ją stamtąd do Domu Tymczasowego cudowne dziewczyny z Szczekamy na Dom (uratowały jej w ten sposób życie - brat Goni, który został w schronisku, umarł). Gonia przez 6 miesięcy szukała domu przez Facebooka. No i w końcu znalazła nas.

wtorek, 30 kwietnia 2013

II.010









Piękna Danuta


Wyjątkowa dama dziś zagości na ekranach Waszych monitorów. Została znaleziona zimą 2012 na działkach przy mrozie -17 stopni. Dani potrzebowała czasu, aby znów zaufać ludziom. Trafiła do schroniska, a stamtąd do drobnej kobiety o wielkim sercu - do Magdy, królowej buldożkowego sierocińca na warszawskim Mokotowie. Mijały miesiące nim Dani nauczyła się, że w bramie niekoniecznie czai się ktoś, kto ją pobije, samochody wcale jej nie gonią, a hałas generowany przez miasto nie jest groźny.
Luizę i Przemka poznała w maju. Nie było miłości od pierwszego wejrzenia. Po prostu kolejny psiak, którego pomagali wyprowadzać, ponieważ warunki mieszkaniowe nie pozwalały im na swojego czworonoga. Kolejnym etapem socjalizacji Dani było zostawanie w innym domu. Od czasu do czasu była przez weekend u Lui i Przemka. Otwierała się, zadziwiała ich. W Mikołajki zdecydowali, że zrobią wszystko, aby dać jej dom i własne stado do pilnowania. Przeprowadzili się niedaleko jej tymczasowego domu, dzięki czemu Magda może widywać Czarną Mordę regularnie. A Dani jest szczęśliwa, spokojna i bardzo wdzięczna Losowi za drugą szansę.